Kolejki do tłumaczy
Gazeta Wyborcza aw
Kolejki do tłumaczy
Nietypowy skutek uboczny lawinowego ściągania tanich aut z zagranicy: w kolejce do tłumacza przysięgłego trzeba czekać co najmniej kilkanaście dni.
Do niedawna tłumacze przysięgli języka niemieckiego robili przekład prostego dokumentu niemal "od ręki". Teraz przed ich drzwiami stoją kilometrowe kolejki. - Pracy mam na miesiąc z okładem - mówi Gerard Cygan, tłumacz przysięgły i biegły z listy sądu okręgowego. - Tłumaczeniami zawalili mnie ci, którzy ściągnęli z Niemiec tanie samochody.
To samo mówią inni tłumacze. Codziennie przyjmują co najmniej kilka dokumentów aut, sprowadzonych głównie z Niemiec. - Bez przysięgłego przetłumaczenia dokumentów, auta nie da się zalegalizować - mówią. - Tłumaczenie innego dokumentu niż papier związany ze sprowadzaniem auta trafia się ostatnio niezwykle rzadko.
Od chwili wejścia do Unii Europejskiej do końca września w całym kraju sprowadzono ponad 400 tys. używanych aut z zagranicy (głównie z Niemiec) - 25 razy więcej niż w czterech pierwszych miesiącach roku, kiedy nie byliśmy członkiem UE.
Data publikacji: 03.10.2004,
źródło: Gazeta Wyborcza, Olsztyn