(77kB)

Pirackie tłumaczenia napisów do filmów

Portal tłumaczy > artykuły > Pirackie Pearl Harbor


Tygodnik Powszechny Konrad Piskała

Pirackie Pearl Harbor 2/2

Wirtualne straty

W luksusowej warszawskiej willi mieści się znienawidzona przez internautów FOTA, czyli Fundacja Ochrony Twórczości Audiowizualnej.

- Powstaliśmy, żeby pomagać organom ścigania w ograniczeniu kradzieży praw własności intelektualnej - mówi Mariusz Kaczmarek, dyrektor fundacji. - Niedawne badania Stowarzyszenia Dystrybutorów Filmowych pokazały, że poziom piractwa wynosi około 50 proc., czyli co drugi egzemplarz płyty, który znajduje się w naszych domach, jest nielegalny.

Siedzimy w przyjemnym klimatyzowanym gabinecie, dyrektor Kaczmarek pali papierosa i opowiada, że pracował kiedyś w prokuraturze. Pewnie dlatego w pamięci ma każdy paragraf prawa autorskiego.

- Nigdy nie korzystałem z pirackich programów - zapewnia. - Moje dziecko też nie miało lekko. Wszyscy koledzy mieli nielegalne gry, a ono nie. W domu prawo było na pierwszym miejscu.

Według niego straty z piractwa wciąż są olbrzymie. Szacuje, że dystrybutorzy filmów w Polsce tracą 380 mln zł rocznie. Jeśli chodzi o piractwo ogółem, ocenia skalę kradzieży na około miliarda złotych.

Kaczmarek: - Problemy z napisami.org pojawiły się, gdy dystrybucyjna firma Gutek Film wystąpiła z apelem o zaprzestanie działalności tej strony. Dochodziło na niej do ewidentnego naruszenia prawa. Artykuł drugi o prawie autorskim wyraźnie stwierdza, że prawo do tłumaczenia jest prawem zależnym. Rozpowszechnianie takiego utworu może nastąpić tylko i wyłącznie za zgodą twórcy utworu pierwotnego.

- Mimo jednoznacznej prośby - zaznacza Kaczmarek - strona napisy org, potraktowała to żartobliwie i to spowodowało taką, a nie inną reakcję. Mówienie, że dystrybutorzy rzucili się jak sępy na stronę napisy.org, ma się nijak do prawdy. Były próby mediacji. Trudno się więc dziwić, że dystrybutorzy podjęli radykalne działania. Napisy.org poszły na pierwszy ogień, bo to największy portal. Niektóre osoby dostarczyły po kilka tysięcy tłumaczeń, a te były ściągane po kilka milionów razy.

Kaczmarek czytał apel tłumaczy, którzy mówią, że pomagają niepełnosprawnym. Ale w czym? - zawiesza głos. - W ściąganiu nielegalnych filmów! Albo argument, że jakichś filmów gdzieś nie ma. Albo że płyty są za drogie. Czy to stanowi usprawiedliwienie dla przestępstwa?

- Rozwój świata opiera się na własności intelektualnej. Jeśli ta własność nie będzie chroniona, to nikomu nie będzie się opłacało myśleć i tworzyć. Jeśli artysta ma w perspektywie, że za swój utwór będzie mógł żyć, to będzie tworzył. Inaczej nic z tego.

Podobnie uważa prof. Jan Błeszyński, uznany autorytet od prawa autorskiego. Według niego prawo autorskie powinno być restrykcyjne.

- Obserwuję ten rynek z bliska i widzę, że został trochę uporządkowany - tłumaczy prof. Błeszyński. - W latach 90. ponad 90 proc. oprogramowania komputerowego było pirackie. To samo w innych dziedzinach. Internet jest narzędziem, które pozwala wejść na rynek w sposób anonimowy, a rozwój techniki sprawił, że upadły bariery, które dotąd chroniły twórców przed nadużyciami. Jeszcze niedawno trudno było kupić płytę z muzyką, która miała dobrą jakość. Dziś nie ma takiego problemu, bo wystarczy kliknąć myszką. Prawo autorskie to bardzo szerokie i skomplikowane zagadnienia i bardzo często jesteśmy ogłupiani różnymi ideami. Ale czy wolno sięgać do cudzej kieszeni? Jeśli ktoś chce uprawiać działalność społeczną, niech to robi na własny koszt.

Walka o zmianę prawa

Pomoc prawną tłumaczom hobbystom zaoferowała Partia Piratów, która ma inne zdanie na temat prawa autorskiego.

- Tłumacze rzeczywiście złamali prawo, ale nie dlatego, że są przestępcami. To prawo jest złe. Te wydarzenia to pirackie Pearl Harbor - mówi Błażej Kaczorowski, przedstawiciel Partii Piratów, student. - Nie usprawiedliwiamy piractwa i kradzieży. Ale obowiązujące prawo autorskie stworzono w ubiegłym wieku. Na przykład dzisiejszy czas ochronny - życie plus 70 lat - to całkowity absurd. Gdyby tę samą zasadę zastosować w patentach na leki, zatrzymałoby to całkowicie rozwój farmacji. Dlaczego prawo autorskie ma być uprzywilejowane w stosunku do innych działalności człowieka?

- Według nas - kontynuuje Kaczorowski - prowadzi to do wielu negatywnych konsekwencji dla tych, którzy chcieliby tworzyć na podstawie klasycznych dzieł. Dlatego chcemy skrócić czas ochrony praw autorskich do tego poziomu, który jest racjonalny z punktu widzenia społeczeństwa i inwestorów. Chcemy, aby opracowywanie i ponowne używanie części starych dzieł było łatwiejsze. Tyle że w interesie koncernów jest utrzymanie status quo.

FOTA też piraci?

Również trzeci z tłumaczy, z którym rozmawiałem, jest zszokowany doniesieniami prasowymi. Tłumaczył właśnie dla napisów.org. Jest pisarzem, swego czasu nominowanym do jednej z głównych nagród literackich w Polsce.

- Nie przyszło mi do głowy, że może to być nielegalne. Nigdy nie sądziłem, że komuś dzieje się krzywda, że łamię prawo - opowiada. - Miałem filmy, na których mi zależało i je po prostu przetłumaczyłem. Między innymi "Gracza" Altmana czy "Przejrzeć Harry’ego" Allena. Czasem poświęcałem na to dwa, trzy dni po trzynaście godzin. To była próba zmierzenia się z samym sobą. Chyba najbardziej przeraziło mnie, że wymierzona kara jest niewspółmierna do winy. Nie zamyka się przecież kogoś dlatego, że tłumaczył filmy.

- Policja, kiedy otrzymuje zgłoszenie, musi zareagować. To było rutynowe działanie, a te osoby zostały po prostu zatrzymane i przesłuchane w charakterze świadków. Na razie nie postawiono im zarzutów - odpowiada Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji, odpowiedzialny za zwalczanie przestępczości internetowej.

Błażej Kaczorowski: - Tłumacze zostali zatrzymani, a my mamy inne ciekawostki. FOTA na swojej stronie używa "nielegalnych" skryptów, policja użyła kilka dni temu zdjęcia "skradzionego" z internetu. Nasi członkowie wytropili, że parlamentarzyści też udostępniają muzykę przez internet. I jak tu mówić o sensownym prawie autorskim i sprawiedliwości dla wszystkich?



Data publikacji: 29.05.2007, źródło: Tygodnik Powszechny


<< POPRZEDNIA STRONA 1 2

TEXTUM- Agencja Usług Językowych, e-mail: contact@textum.pl, tel: +48 12 358 30 85, +48 503 544 390,
Jeśli widzisz błąd na tej stronie, napisz do nas