Wcale nie złodziejaszek
Życie Warszawy Paweł Szaniawski
Wcale nie złodziejaszek
Do afery kartoflowej przyczyniły się błędy w tłumaczeniu
Dziennik "Tageszeitung" nie nazwał prezydenta Lecha Kaczyńskiego złodziejaszkiem - twierdzą eksperci Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich.
ŻW dotarło do oświadczenia STP, jakie ma wkrótce trafić do mediów. Specjaliści zwracają w nim uwagę na niestosowność tłumaczenia przez niektóre polskie media głośnego satyrycznego artykułu „Die Tageszeitung” z 26 czerwca 2006 roku zatytułowanego „Polens neue Kartoffel”. Część kontrowersji, jakie wywołała ta publikacja, może wynikać właśnie z nieprawidłowego przekładu.
Dranie, łotry i łobuzy
Użyte przez autora słowo „Schurken” niesłusznie przetłumaczono jako „złodziejaszki”. – Właściwym odpowiednikiem w tym kontekście byłoby „łotry” lub „łobuzy”, a więc słowa, które – choć mało pochlebne – nie sugerują jednoznacznie przestępczego trybu życia opisywanych osób – zauważa Urszula Dzierżawska-Bukowska, prezes zarządu głównego STP. Redaktor naczelna „Die Tageszeitung” także narzekała na jakość polskiego tłumaczenia i zamówiła własne, po czym umieściła je w internetowym portalu dziennika (www.taz.de). Według niego, „Schurken” ma po polsku znaczyć „szubrawcy”. Fragmenty artykułu „Die Tageszeitung” jako pierwsze w Polsce przytoczyło ŻW, a słowo „Schurken” przełożyliśmy jako „dranie”. Korzystaliśmy przy tym z tłumaczenia dokonanego przez Ambasadę RP w Berlinie.
Burak czy kartofel?
STP nie zajmuje jednoznacznego stanowiska w sprawie innego istotnego epitetu pod adresem Kaczyńskiego, czyli słowa „kartofel”. Środowisko jest bowiem w tej sprawie podzielone. Zdaniem części ekspertów, niemieckie „Kartoffel” należałoby przełożyć na polski jako „burak”, gdyż tak się u nas określa osobę nieobytą i nieokrzesaną. – Paru tłumaczy zwróciło jednak uwagę na to, że Niemcy mogą czynić słowem „Kartoffel” aluzję do wyglądu Kaczyńskich. Trudno więc jednym słowem oddać całą paletę znaczeń i konotacji tego słowa w tym kontekście. Stąd nasza powściągliwość w ocenie – tłumaczy ŻW Monika Kokoszycka, członek zarządu głównego STP.
– Gdyby „Schurken” mogło znaczyć „szlachetni”, dyskusja miałaby sens. Inaczej nie ma co się dłużej ośmieszać roztrząsając, czy buraki są lepsze od ziemniaków. Niedługo w spór włączą się nie tylko tłumacze, ale rolnicy, a później cykliści – mówi posłanka SLD Joanna Senyszyn.
Data publikacji: 21.07.2006
źródło: Życie Warszawy